Lubię piwo, zwłaszcza dobre. Z tego powodu żywo interesuję się poczynaniami nie tylko marketingowymi polskim małych browarów, które przeżywają renesans. Patrząc jednak na poczynania browarowych marketingowców(?) zastanawiam się czy temu browarowi w ogóle zależy...
Browar z Lwówka Śląskiego został reaktywowany jakiś czas temu i początkowo produkował jeden rodzaj piwa (jasne pełne). Z biegiem czasu w portfolio zakładu zaczęły pojawiać się kolejne propozycje. W ostatnich miesiącach doszło do dużego wysypu nowych piw z Lwówka: pojawiły się Lwówek Belg (sądząc po nazwie miał nawiązywać do piw belgijskich), Wrocławskie (lekkie jasne piwo) oraz Koźlik (piwo ciemne).
I tu się pojawia problem bo o wszystkich tych pozycjach dowiedziałem się z blogów piwnych, a nie ze strony producenta czy też ich profilu na Facebooku. Działanie dość dziwne gdyż wspomniany browar na swoim profilu ma ponad 3 tys. fanów i to jak sądzę są to fani zainteresowani tematem a nie zwabieni jakimś konkursem czy kupieni na Allegro.
Obserwując facebookowy profil Browaru Lwówek zastanawiam się czy nie powinienem przestać go lubić. Klikając "lubię to" spodziewałem się, że będę dostawał informacje o tym co dzieje się w browarze, będę mógł obserwować jakieś fotki z serca browaru, no i jako jeden z pierwszych dowiem się o nowościach. Nic bardziej mylnego.
Z oficjalnego profilu browaru w ostatnim czasie dowiedziałem się, że "Czarni pokonali Olimpię", "mąż zabił żonę" i kilku innych mało ciekawych z pozycji człowieka chcącego dowiedzieć się coś o piwie rzeczy.
Postępowanie browaru jest zaskakujące. Wydawałoby się, że firma, która nie dysponuje takimi funduszami by jak marki wielkich koncernów wykupić reklamę "po dzienniku" powinna do swoich planów marketingowych wykorzystać internet. Przecież mamy XXI wiek i aktualne powiedzenie "czego nie ma w internecie to nie istnieje".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz